-
Obiecuję. - odpowiedział.
* 10 lat później *
Dwudziesto-letnia
dziewczyna szykowała się na zakupy ze swoimi przyjaciółkami: Rose, Scarlett i
Katy. Mellody nie miała ochoty nigdzie iść, ale w galerii w której się umówiły
miał być koncert jakiegoś sławnego zespołu, którego Rose była wielką fanką. Po
15 minutach po dziewczynę przyszły przyjaciółki. Mel zauważyła że Scarlett i
Katy też nie są zadowolone z tego, że będzie tam jakiś super sławny zespół, ale
wszystkie musiały iść ze względu na Rose.
Po
dotarciu do galerii dziewczyny ujrzały tłum fanek i usłyszały śpiew:
(...) And them I see you on the street
In his arms I get weak
My body fail, I'm on my knees
Praying
(...)
-
Zaraz ja skądś znam ten głos. - powiedziała Mellody i zaczęła się przepychać
bliżej sceny, żeby zobaczyć kto to jest.
- No
pewnie, że znasz, One Direction każdy zna. - powiedziała Rose i zaczęła się
przepychać razem z przyjaciółką.
Po
chwili Mel zatrzymała się tak gwałtownie, aż biedna Rose wpadła na nią i się
wywaliła.
-
O boże.....- wyszeptała Mellody. Przed nią stał we własnej osobie Louis
Tomlinson. Ten sam, który obiecał że jej nigdy nie zostawi, ten sam, który
tydzień później powiedział jej że jest najgorszym co go w życiu spotkało, ten
sam, który pięć lat później był świadkiem jak ją gwałcono i nic nie zrobił,
stał i patrzył na nią z nienawiścią w oczach. Dwa tygodnie po tym zdarzeniu
wyprowadził się z Doncaster do Londynu. Gdy Mellody miała 19 lat wyprowadziła
się z rodzinnego domu do stolicy Anglii. Mimo tego, iż wiedziała, że go kiedyś
spotka, miała cichą nadzieje że ten dzień nigdy nie nastąpi. A teraz stała
przed nim i patrzyła jak uśmiecha się do wrzeszczącego tłumu. Po chwili Louis
ujrzał ją. Stała wpatrzona w niego jak w obrazek. Przestał śpiewać. Mikrofon
wypadł mu z ręki i z łoskotem upadł na podłogę. Przerażona dziewczyna zaczęła
wycofywać się w stronę wyjścia. Wyszła z budynku i zaczęła biec w stronę
swojego domu.
-
Mel, poczekaj! - krzyczały jej przyjaciółki, ale ona nie słyszała ich. Myślał
tylko o tym by uciec jak najdalej od niego. Dobiegła do domu i zaczęła szukać
klucza w torebce, w międzyczasie dobiegły do niej dziewczyny.
-
Meli, kochanie, co się stało? - zapytała ją Scarlett.
-
Pamiętacie jak opowiadałam wam o moim dawnym przyjacielu?
-
Tak, ale o co chodzi? - dopytywała się Katy.
-
Był w tłumie fanek?
- Nie, to był......Louis.
* Dwa dni później *
- Mellody idziemy do Milk Shake City?
- Nie, bo on może tam być.
- Nie ma go tam. Na twitterze piszą, że mają jakiś wywiad.
- No dobra to mogę iść.
Dziewczyny chciały żeby przyjaciółka wyszła do ludzi, bo już od
dwóch dni siedzi w swoim pokoju i z nikim nie rozmawia.
Po dotarciu na miejsce dziewczyny zajęły sobie stolik i złożyły
zamówienia. Siedziały pół godziny i wesoło gawędziły.
- Wiecie co? Dobrze że z wami wyszłam, bo w domu na pewno bym się
nudziła.
Ledwo to powiedziała drzwi się otworzyły i do lokalu weszło
pięcioro chłopców w kapturach i ciemnych okularach.
- O boże, to oni! Ich poznałabym wszędzie. - pisnęła Rose.
Chłopaki usiedli dwa stoliki dalej dalej od dziewczyn.
- To twoje kolejne gwiazdki? - zaśmiała się Mel.
- To One Direction. Mellody ile razy mam ci powtarzać że.....- Rose
dalej coś paplała.
Powiedziała to trochę za głośno, bo wszyscy się odwrócili i się na
nią patrzyli. Mellody popatrzyła na Louisa, a on na nią. Po chwili szanowny pan
Tomlinson wstał i podszedł do zszokowanej dziewczyny. Ona też wstała. Chciała
wyjść, ale chłopak jej na to nie pozwolił.
- Mellody posłuchaj...- jęknął tak cicho że dziewczyna ledwo go
usłyszała.
- Nie mam zamiaru cię słuchać, Louis.
- Ale ja muszę ci coś powiedzieć.
- Ale ja nie chcę cię słuchać.
- Uważam, że powinnaś go wysłuchać. - powiedziała stanowczym
głosem Katy.
- Mellody, będziemy w galerii. - zadecydowała Scarlett.
- Nie zostawiajcie mnie...
I już ich nie było.
- Może pójdziemy na spacer? - zapytał chłopak.
- No dobra.
Wkurzona Mel nie miała ochoty nigdzie iść, ale chciała wiedzieć co
Louis ma jej do powiedzenia.
- Ja.... przepraszam cię za wszystko. Źle postąpiłem zrywając
naszą przyjaźń. Wiem też, że nigdy nie wybaczysz mi tego że nie zareagowałem,
ale nie mogłem. Ten facet... on... to był mój nauczyciel. Boże co ja
zrobiłem....
- To wszystko?
- Tak. Przepraszam, mam nadzieję że mi wybaczysz. Meli zawsze
byłaś dla mnie ważna i.....
- Żegnaj Louisie Tomlinsonie mam nadzieję, że w życiu ktoś cię
skrzywdzi tak samo jak ty mnie.
Odeszła. Musiała. Nie mogła mu wybaczyć, mimo że coś do niego
czuła.
*
Dwa miesiące później *
"Wczoraj w godzinach rannych samolot lecący z Los Angeles
do Londynu rozbił się. Zginęło siedem osób. Na pokładzie samolotu był sławny
boysband One Direction. Pan doktor Robert Miller poinformował nas, że czwórka z
nich nie ma poważnych obrażeń, natomiast piąty wokalista boysbandu Louis
Tomlinson zapadł w głęboką śpiączkę i nie wiadomo kiedy się
wybudzi."
" ...... Zanim stracił przytomność szeptał imię "Mellody"......"
" ...... Co będzie z One Direction po śmierci Louisa?...."
"...... Zrozpaczone fanki zespołu stoją pod szpitalem i śpiewają ich piosenki....."
"....... Harry Styles, Liam Payne, Niall Horan i Zayn Malik wyszli ze szpitala....."
"...... Louis nadal w śpiączce....."
Te i inne informacje pojawiały się w gazetach i mediach.
- Dziewczyny, jadę do szpitala. - oznajmiła Mellody, miesiąc po
katastrofie.
- No nareszcie! Już myślałam że nigdy tam nie pojedziesz. -
cieszyła się Katy.
♥♥♥♥♥
- Dzień dobry. Gdzie leży Louis Tomlinson?
- Nie udzielamy takich informacji fankom.
- Jestem jego narzeczoną.
- Sala numer 369.
- Dziękuję.
Co miała zrobić? Musiała skłamać.
Stanęła przed drzwiami do sali 369. Delikatnie nacisnęła klamkę i
weszła do środka. Ujrzała Louisa podłączonego do różnych urządzeń. Jego twarz
była w niektórych miejscach zadrapana, ale na ustach nadal błąkał się ten sam
łobuzerski uśmiech co w dzieciństwie. Podeszła do niego i delikatnie złapała go
za rękę.
- Cześć Lou. To ja, Mel. Nie wiem czy mnie słyszysz, ale podobno
ludzie w śpiączce słyszą to co się dzieje wokół. Mam nadzieję, że jak już
się obudzisz opowiesz mi czy rzeczywiście wszystko słyszałeś. - zaśmiała
się. - Przez ostatnie trzy miesiące dużo o tobie myślałam. Wtedy, na spacerze
potraktowałam cię okropnie. Oczywiście jak to ja później tego żałowałam, że nie
zostałam i nie wysłuchałam cię do końca, ale nie mogłam zostać, bo mój
honor mi na to nie pozwalał. Zawsze byłeś dla mnie kimś więcej niż
przyjacielem. Już jako mała dziewczynka wiedziałam że cię kocham. Po
twoim odejściu chciałam popełnić samobójstwo, ale nie mogłam, bo nadal miałam
tą cichą nadzieję, że dalej będziemy się przyjaźnić, albo nawet stworzymy
związek. Chociaż trudno jest mi się do tego przyznać muszę to powiedzieć: ja
Mellody Foster zakochałam się w tobie Louisie Tomlinsonie, a nawet śmiało mogę
przyznać że cię kocham. I to już wszystko co chciałam ci powiedzieć. Żegnaj.
Wstała i chciała wyjść, lecz zatrzymał ją słaby głos:
- Zostań proszę. Na zawsze.
- Zostanę na zawsze.
* 10 lat później
*
- Mamo, Nick mi dokuca. - powiedziała mała dziewczynka
wtulając się w swoją rodzicielkę.
- Nick dlaczego dokuczasz siostrze.
- Bo Lisa mnie wkurza.
- To nie znaczy że musisz jej dokuczać. Podajcie sobie rękę na
zgodę i idźcie się bawić.
- Jak ty stanowcza. - wychrypiał jej do ucha jej mąż Louis.
- No wiesz w końcu ktoś w tym domu musi być stanowczy. Lou, uważam
że jesteś za bardzo pobłażliwy.
- O daj spokój. Chodź do sypialni.
- Dzieci są w pokoju obok.
- No i co z tego? Mellody, nie uważasz że przydałby się im ktoś
jeszcze do zabawy?
- Może...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz