Macie czasami taki moment w życiu, że siedzicie i zastanawiacie
się po co żyjecie? Ja mam takie momenty codziennie od czterech lat. Codziennie
siedzę w tym samym miejscu, na tym samym fotelu i zastanawiam się po co żyję
skoro ciebie już nie ma. Odszedłeś na zawsze i już nigdy do mnie nie wrócisz.
Już nigdy nie poczuję twojego zapachu, nigdy nie spojrzę w twoje roześmiane
czekoladowe oczy i już nigdy nie poczuję smaku twych ust. Przez te cztery lata
kiedy cię nie ma, wmawiam sobie, że może jednak wrócisz, że staniesz w moich
drzwiach i powiesz: "Kochanie wróciłem, już na zawsze będziemy
razem." Niestety ty nie wróciłeś. Niby żyję normalnie, chodzę do pracy,
spotykam się ze znajomymi i udaję pozorne szczęście, jednak bez ciebie wszystko
jest puste, jakby bez życia. Umarłam wraz z twoim odejściem. Zostawiłeś mnie
bez słowa wyjaśnienia. Napisałeś tylko jednego, głupiego sms-a, że nie pasujemy
do siebie i nie możemy być razem. Ostatnio to już nawet nie czekam, bo wiem, że
nic nie zdarza się dwa razy.
"Próbujesz sobie przypomnieć, kiedy to wszystko się
zaczęło.
A zaczęło
się wcześniej niż tobie się wydaje.....o wiele wcześniej.
Wtedy
zaczynasz rozumieć, że nic nie dzieje się dwa razy.
Już nigdy nie poczujesz się tak samo, nigdy nie wzniesiesz
się trzy metry nad niebo."
Pamiętam dzień w którym się poznaliśmy. Poszłam do klubu ze swoją
starszą siostrą Lolą, tam siostra zapoznała mnie ze swoimi przyjaciółmi. Wśród
nich byłeś ty. Dobrze nam się ze sobą rozmawiało, przetańczyliśmy razem całą
noc. Następnego dnia zaprosiłeś mnie na randkę, potem na kolejną i następną...
Później poprosiłeś mnie o chodzenie. Byliśmy razem pół roku i było nam ze sobą
dobrze. Któregoś dnia dostałam od ciebie sms-a o treści: "Przepraszam,
ale nie możemy być razem,bo do siebie nie pasujemy."
I od tej pory straciłam zaufanie do ludzi.
*****
Wstałam rano z myślą że niestety muszę iść do pracy, ale potem
przypomniałam sobie, że dzisiaj jest sobota.
Miałam ochotę iść na spacer więc poszłam pod prysznic. Po wyjściu
spod prysznica wysuszyłam swoje długie kręcone blond włosy i ubrałam się w
pomarańczowe rurki, białą bluzkę z długimi, szarymi rękawami i z pomarańczowym
napisem "HARLEM 23", białe conversy, czarną bransoletkę z kolorowym napisem
love i srebrne kolczyki. Oczy pomalowałam czarnym eye linerem i czarnym tuszem,
a usta czerwoną szminką. Włosy upięłam w koka i związałam pomarańczową
bandamką.
Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie płatki na śniadanie. Po
zjedzeniu poszłam umyć zęby.
Wzięłam telefon i słuchawki i byłam już gotowa. Wychodziłam tylko
na spacer, a wystroiłam się jak na jakieś spotkanie. Poszłam się przejść
do parku. Słuchałam piosenki która kiedyś kojarzyła mi się z tobą: TO Szłam
nie patrząc przed siebie. Nagle na kogoś wpadłam.
- Uważaj jak chodzisz de.....- nagle zamarłam. Przede mną stał
Zayn Malik we własnej osobie.
- Cześć [T.I]. - powiedział swoim nieziemsko seksownym
głosem.
- Hej.
- Dawno się nie widzieliśmy. Już chyba ze cztery lata.
- Yhym.
- Za bardzo się nie zmieniłaś. Dalej wyglądasz jak
osiemnastolatka.
- Ty też nic się nie zmieniłeś, Zayn. Co tam u ciebie?
- Prócz tego że się żenię to nic ciekawego.A u ciebie?
- A jakoś leci.
- Dalej pracujesz w Nandos?
- Nie. Teraz jestem na stażu w przedszkolu.
- A to fajnie. Dobra muszę lecieć, wiesz przygotowania do ślubu i
takie tam. Miło było cię spotkać. Pa.
- Pa. - i tyle go widziałam.
Pół roku później poznałam Austina. Zaczęło się od przyjaźni, a
skończyło na małżeństwie i dwójce cudownych dzieci. Natalie, siostra Austina,
to żona Zayna. Tak więc widzieliśmy się w każde święta. O Zaynie całkiem
zapomniałam. Teraz liczy się dla mnie tylko Austin i nasze dzieci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz